takie tam :)

wtorek, 24.kwietnia.2012, 16:58





































1.

sobota, 31.marca.2012, 14:02

P
o dość nieprzespanej nocy, otworzyłam jedno oko i już miałam przekląć, gdy przez głowę przeszła mi wspaniała myśl- No tak sobota. Wiatr dudnił w okna z taką siłą, jakby miał zamiar zaraz podnieść cały budynek. Mimowolnie pomyślałam o Czarnoksiężniku z Krainy Oz. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek nazywała się Dorotka i mój pies nazywał się Toto. Ba, ja nawet nie mam psa. Chociaż przyznam, że widok w myślach mnie idącej z białym labradorem bądź z puszystym i dużym owczarkiem podhalańskim jest dość kuszący. Bo czy może być coś lepszego od dużego psa? Hmnn właściwie jeszcze większy pies. Nie rozumiem jak można zachwycać się nad czymś małym pałętającym Ci się pod nogami. Taki Chihuahua bądź Grzywacz chiński. To pies czy mysz? Bo śmiem kierować swoje zdanie do tej drugiej opcji.

Nie wiem właściwie po co tu piszę. Taki kaprys, chyba spowodowany tą podłą pogodą no i fakt, że nie posiadam, żadnego pamiętnika w formie papierowej. Może czas pomyśleć nad kupnem takowego? W późniejszym czasie mógłby posłużyć  za rekwizyt do odegrania jakiejś melodramatycznej scenki rodem z taniego hollywoodzkiego romansidła. Żartuje oczywiście, mam nadzieję, że w moim zachowaniu daleko mi do dramatyzowania, a tym bardziej do robienia "scen". Cóż uczę się od najlepszych. A jeżeli już nachodzę na temat "najlepszych", to chyba zjadłam dzisiaj najlepsze musli, na które było stać moje poniżej przeciętne zdolności kulinarne. Nie sądziłam, że coś tak banalnego jak musli, naturalny jogurt i kawałki świeżego jabłka mogą być tak smaczne. Najdziwniejsze jest to, że w tej mieszance brał udział jogurt naturalny, który na opakowaniu powinien mieć odgórnie nałożony nakaz umieszczenia ostrzeżenia "uwaga jestem paskudny". No, ale cóż poradzić, byle do przodu, a wydaje, mi się, że idę do przodu jeżeli chodzi o zdrowie i samozadowolenie. Dobra motywacja kluczem od sukcesu i dobrze, że takową motywację znalazłam. Pojawiła się dość niespodziewanie i z zaskoczenia, ale jestem jej bardzo wdzięczna, a właściwie to jemu. Jakoś życie nabrało znowu jaśniejszej tonacji i barw. Jak do tej pory jedynym momentem, gdy zastanawiałam się nad tym czym jest Bratnia Dusza, był moment, gdy czytałam Anię z Zielonego Wzgórza, ale od paru tygodni chyba zaczynam już rozumieć to pojęcie bardzo dobrze. Cieszę się z każdej godziny, minuty i sekundy po przebudzeniu, którą mogę spędzić na rozmowach z osobą, w której widzę po części samą siebie. Takie małe odbicie mojej duszy w innym człowieku. Jest to dość przyjemne uczucie.


Księga

Zobacz
Wpisz

Ja



Dodaj do ulubionych
O mnie



Ulubieni


Czas utracony (Go back, Granger)katrin-angelfiik

Layout


Layout by Ino